Drugim Świątecznym Turniejem o Puchar Zarządu ŁTS w klubie umownie zakończył się rok 2016.
W jakim nastroju zasiądą piłkarze i trenerzy do świątecznego stołu? Odpowiadając na to pytanie, spoglądając na tabele można by powiedzieć, że w średnim. Ale było by to bardzo duże uproszczenie oceny, zarówno rundy jesiennej, jak i całego roku 2016.
Sezon 2015/2016 zakończyliśmy na drugiej pozycji ocierając się o awans do IV ligi. Zespół był zgrany, a kadra wyjątkowo stabilna i poukładana. Trener Tomasz Owczarek stworzył zespół, który kibice chętnie oglądali, a podczas meczów wyjazdowych u gospodarzy następowała mobilizacja – bo przyjeżdżały „Łabędy”.
Oczywiście wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie uda się utrzymać tego zespołu w 100%, jednak zmiany jakie zaszły w przerwie letniej były duże. Jak się okazało zbyt duże, by można było oczekiwać stabilności i przewidywalności do jakiej przyzwyczaili nas piłkarze w zakończonym w czerwcu sezonie.
Z klubem pożegnał się Tomasz Owczarek – osoba, która stworzyła w zespole bardzo dobrą atmosferę, a także strzelec wyborowy ŁTSu Łukasz Bałuszyński i tych zmian można było się spodziewać. Jednak w kolejnych tygodniach zespół opuściło jeszcze 6 kolejnych zawodników mających niebagatelny wpływ na grę naszego zespołu. Doszły do tego jeszcze kontuzje Damiana Rybitwy i Łukasza Dubkowieckiego i sytuacja stała się mocno nieciekawa. Przed nowym sezonem do drużyny dołączyli powracający z wypożyczenia Adam Bielec oraz Ireneusz Duda oraz kilku zawodników z młodszych roczników.
Poskładania (w gruncie rzeczy) nowego zespołu podjął się Mieczysław Agafon. Były solidny ekstraklasowy piłkarz, jednak jako trener jeszcze bez wyrobionej marki.
Przygotowania 1 zespół rozpoczął bardzo późno rozgrywając przed startem ligi tylko jeden, przegrany sparing.
Nic dziwnego, że pierwsze mecze wyglądały w naszym wykonaniu jak kontynuacja okresu przygotowawczego. Często widoczny był brak zgrania, mimo to wyniki nie były najgorsze.
W pierwszych dziewięciu kolejka ekipa z Fiołkowej przegrała tylko raz – z Dębem Gaszowice, jak się okazało porażka z tą drużyną w bieżącej kampanii ujmy nie przynosi. Ekipa z Gaszowic wygodnie rozsiadła się w fotelu lidera dzieląc i rządząc podczas całej rundy.
Od początku sezonu w czołówce zadomowiły się drużyny Jedności, Unii oraz Zameczku. Bardzo przyzwoicie spisywał się beniaminek ze Zbrosławic, a mecze z rezerwami ROW były nie przewidywalne jak jesienna pogoda, w zależności ilu zawodników z kadry pierwszego zespołu brało udział w meczach rezerw. Na dole tabeli zakotwiczymy się ekipy Młodości Rudno oraz mimo wszystko dość niespodziewanie Czarnych Pyskowice.
Wracając do naszych piłkarzy, podczas 9 kolejek doznali tylko jednej porażki, ale też tylko dwukrotnie odnieśli zwycięstwo. Seria sześciu remisów z rzędu wszystkich zaczynała lekko nudzić, tym bardziej, że będąc szczerym podczas tych meczów na zawał serca nikt najprawdopodobniej z nadmiaru emocji nie umarł.
Po tej serii nastąpiła kolejka nr 10. Sobotnie popołudnie 15 października zapamiętamy na długo. W Przyszowicach Jedność rozstrzelała nasz zespół jak na strzelnicy. Porażka 0-7 to i tak zupełnie niezły wynik tego dnia, bo dwucyfrówka była w zasięgu spadkowicza z IV ligi.
Co ciekawe ta porażka wstrząsnęła drużyną w sposób bardzo pozytywny. Kolejki 11,12,13 to komplet zwycięstw i 8 strzelonych goli – to aż 40% wszystkich goli strzelonych podczas całej rundy jesiennej.
W końcówce listopada nasi piłkarze nieco przedwcześnie zapadli w sen zimowy doznając dwóch porażek do zera, kończąc rundę w samym środku ligowej tabeli.
Ósme miejsce i 21 zdobytych punktów. 20 goli strzelonych (4 najgorszy wynik) oraz 24 stracone (4 najlepszy wynik). Podczas spotkań naszej drużyny padło najmniej goli - 48. Dla porównania kibice ekipy z Czernicy oglądali ich podczas meczów swojej drużyny 87.
Podsumowując nie była to łatwa runda dla kibiców ŁTS, jednak taka rola kibica, aby być dumnym po zwycięstwie i wiernym po porażce.
Sztab szkoleniowy robił co w jego mocy, aby skompletować kadrę na kolejne ligowe spotkania. Ci którzy grali, dawali z siebie wszystko lub prawie wszystko, a tego kibice od swoich piłkarzy wymagają przede wszystkim.
Nawiązując do wstępu:
W jakim nastroju zasiądą piłkarze do świątecznego stołu? Wg mnie powinni to zrobić z uśmiechem na ustach. Otarli się o awans do IV ligi, oczywiście to już historia, jednak takich emocji w Łabędach nie mieliśmy już dawno. W rundzie jesiennej stawali do równorzędnej walki z każdym zespołem (z jednym wyjątkiem), czasami brakowało szczęścia, czasami umiejętności, a wynik końcowy mógłby być jeszcze lepszy. Jestem przekonany, że spojrzą w lustro z podniesionymi głowami, a na wiosnę przysporzą nam wielu niezapomnianych emocji.
Ze swojej strony życzymy im zdrowia i braku kontuzji, a serca do walki na pewno nie zabraknie.
(tekst: Michał Wojtowicz)





Komentarze