Czas skończyć z fikcją.
   Rada Sportu, działająca przy Prezydencie miasta, zaproponowała przejęcie kilku obiektów sportowych użytkowanych przez gliwickie kluby. Zygmunt Frankiewicz odniósł się pozytywnie do tej inicjatywy i wygląda na to, że niebawem niektóre boiska i stadiony przejdą pod jurysdykcję miejskiej jednostki: Zarządu Ośrodków Wypoczynkowo-Turystycznych TUR. nie wszystkie jednak. Na liście nie ma obiektów gliwickiego Piasta, AZS, Sośnicy oraz Kolejarza.
   -Pomysł przejęcia boisk i stadionów jest niczym innym jak zamianą obowiązującego modelu przepływu pieniędzy - wyjaśnia Jan Maurycy Drobny, dyrektor TUR-u. - Dzisiaj jest tak, że kluby otrzymują środki z budżetu na szeroko rozumiana działalność sportową. Z tej puli otrzymują również swoje boiska i stadiony. I to trzeba rozdzielić, bo nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie: ile pieniędzy tak naprawdę miasto wydaje na rozwój sportu? Wielkiej rewolucji jednak nie będzie. Obiekty przejdą pod nasz zarząd,a kluby będa w dalszym ciągu ich użytkownikami.
Wyliczamy stawkę i na jej postawie będą one płaciły miastu za wynajem. Wszystkie koszty utrzymania będą na barkach gminy: obsługa, ochrona, opłaty za media, remonty etc.
   Na liście obiektów, które miasto chce przygarnąć, znalazły się boiska i stadiony przy ulicach: Radomskiej (Fortuna Brzezinka), Lekarskiej, Orkana i Niezapominajki (Carbo) oraz Fiołkowej (ŁTS). Trwają dyskusje nad ewentualnym przejęciem kortów Piasta przy ul. Kosynierów. nie wszystkie kluby jednak są zainteresowane nowym rozwiązaniem, bo na wykazie nie ma obiektów GZKS Sośnicy, Piasta, AZS czy Kolejarza.
Dlaczego ?
- Bo do tanga trzeba dwojga - tłumaczy Drobny.
- Nie chcemy nikogo zmuszać do przyjęcia takiego rozwiązania. Jeśli ktoś sobie świetnie radzi i nie potrzebuje naszej pomocy to niech tak zostanie.
   Szef TUR-u przekonuje jednak, że rozwiązania, do jakich przygotowuje sie gliwicki samorząd, z powodzeniem funkcjonuje już w zachodniej Europie, ale także znacznie bliżej, np. w Wodzisławiu czy Bytomiu, gdzie jednostki miejskie zarządzają tamtejszymi stadionami, a ich użytkownikami są kluby - odpowiednio Odra i Polonia.
   - W całym kraju wydajemy ogromne pieniądze na działalność sportową, a wyników nie ma, bo para idzie w gwizdek. Szefowie klubów muszą zajmować się murawą, dziurawą rynną, odpadającym tynkiem, a nie tym, co stanowi sens ich pracy, czyli wynikami sportowymi. Pieniądze, zamiast na zawodnika, idą na przykład na wynagrodzenie dla portiera, który pilnuje stadionu.
Czas skończyć z fikcją - puentuje J. M. Drobny.

źródło: Nowiny Gliwickie

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

NASI SPONSORZY STRATEGICZNI:

 

 

 

 

 

 

 

NASZE LOGO: