W Artykule opublikowanym w środowym wydaniu Nowin Gliwickich z dnia 15.10.2008 czytamy:
Dziki i szpital
 Początek był kapitalny. W trzech pierwszych meczach ligowych piłkarze ŁTS Łabędy odnieśli trzy zwycięstwa. Niestety były to miłe złego początki. Od kilku kolejek podopieczni Dariusza Klytty nie zaznali bowiem smaku zwycięstwa. Na domiar złego w klubie istnieje prawdziwy….. szpital, a boisko ryją dziki.
   W poprzednim sezonie piłkarze z Łabęd niemal do samego końca walczyli o awans do nowo tworzonej III ligi. Niestety, celu nie udało się zrealizować. Na domiar złego tuż przed startem z zespołem rozstał się dotychczasowy szkoleniowiec Adrian Wasik.
Na prędce szukano nowego. Padło na trenera bramkarzy Dariusza Klyttę, rodowitego pyskowiczanina, który piłkarskiego abecadła uczył się w tamtejszych Czarnych. Później grał w Górniku Zabrze, Ruchu Radzionków i GKS Katowice. Rozegrał 176 spotkań w ekstraklasie, a z zespołem GKS wywalczył trzecie miejsce w lidze w sezonie 2002/03.
   Początek pracy w łabędzkim klubie Klyta miał znakomity. Trzy mecze ligowe i komplet dziewięciu „oczek”. Trenera wychwalali zawodnicy, a prezes Andrzej Sypek postanowił, że Klytta nie będzie tylko szkoleniowcem „ przejściowym „ lecz dostanie szansę poprowadzenia drużyny dłużej – co najmniej do końca rundy jesiennej. Jednak , co ciekawe, oficjalnie w meczach ligowych drużynę prowadzi Andrzej Skoludek jeden z działaczy ŁTS. Klytta nie ma „ papierów” na trenowanie zespołu na tym szczeblu rozgrywek. Znakomity początek w ligowych rozgrywkach wydawał się potwierdzać, że cel jaki postawiono przed zespołem jest jak najbardziej realny.
   - Postawiliśmy przed chłopakami zadanie wywalczenia trzeciego miejsca na zakończenie sezonu - mówi Sypek.
   Niestety, potem było już tylko gorzej. Od trzeciej kolejki piłkarze ŁTS nie zaznali smaku zwycięstwa, a ich ulubionym wynikiem jest remis. Piłkarze z Łabęd dzielili się pięciokrotnie w sezonie.
   -remisy wiszą nad nami jak jakieś fatum- mówi Sypek, prześladują nas także kontuzje. Notorycznie na urazy narzeka 5-6 piłkarzy z podstawowego składu. Dlatego grają juniorzy 16-17 latkowie.
   W ostatniej kolejce było jeszcze gorzej niż remisowo. U siebie ŁTS gładko przegrał z Włodarem Częstochowa.
   Na domiar złego przypomniały o sobie … dziki. Te sympatyczne zwierzęta wynalazły dziurę w płocie okalającym stadion ŁTS i nocą – już dwukrotnie wdarły się na płytę boiska. Wykopały osiem dziur, w tym dwie większe. Podobno grasowało 6 dzików. Dwa duże i cztery mniejsze.
   -Szkody już naprawiliśmy, co nie zmienia faktu, że i tak nie ma gdzie trenować. Szczególnie nasza młodzież, a przypomnę że mamy aż 6 zespołów. Młodzi adepci biegają po lasach czy łąkach. Od lat prosimy miasto o jakieś boisko treningowe. Nasze prośby pozostają bez odzewu. Wiele do życzenia pozostawiają nasze sanitariaty i natryski. Sanepid notorycznie nakłada na nas kary, a przypomnę, że ŁTS Łabędy to druga siła w gliwickim futbolu. W wyższej od nas klasie rozgrywkowej gra tylko Piast – podkreśla prezes ŁTS Andrzej Sypek.

źródło: Nowiny Gliwickie

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

NASI SPONSORZY STRATEGICZNI:

 

 

 

 

 

 

 

NASZE LOGO: