W artykule opublikowanym w Nowinach Gliwickich z dnia 5 listopada czytamy:
Ale za to wiosna będzie dla nas?
Biednemu wiatr w oczy wieje. To przysłowie jak ulał pasuje do piłkarzy ŁTS-u Łabędy. Podobnie jak i inne porzekadło: nieszczęścia chodzą parami.
Piłkarze z Łabęd nie wygrali już 13 meczów pod rząd w rozgrywkach śląskiej grupy I czwartej ligi
- To efekt spiętrzenia kilku niekorzystnych dla nas zjawisk. Po pierwsze notorycznie gramy bez 5-6 podstawowych piłkarzy. Wciąż mamy w drużynie prawdziwy szpital- mówi Andrzej Sypek, prezes ŁTS-u Łabędy. Na domiar złego w ostatnim meczu straciliśmy dwie bramki w doliczonym czasie gry.
Sternik ŁTS-u mówi o pojedynku swojego zespołu z MK Górnikiem Katowice. Ekipa z Łabęd przegrała 0-2 ale okoliczności tej porażki są godne najlepszych dreszczowców Alfreda Hitchcocka.
- Do 90 minuty mój zespół składający się w większości z juniorów, trzymał się bardzo dzielnie. Niestety w 91 i 93 minucie straciliśmy bramki przesądzające o naszej porażce - nie umie odżałować Sypek, który jednak za ostatnie wyniki nie wini trenera Dariusza Kllytty.
- Darek to fajny chłopak. Zmaga się z przeciwnościami losu, których nie brakuje. Ale już postanowiłem, że od nowego roku wróci do szkolenia bramkarzy, czym się już wcześniej zajmował w naszym klubie. Aby podnieść zespół z dołka potrzeba kogoś doświadczonego z zewnątrz.
Prezes Andrzej Sypek prowadzi rozmowy z kilkoma kandydatami ale nie chce ujawnić personaliów potencjalnych szkoleniowców. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że jeden ze śląskich trenerów blisko związanych kiedyś z Ruchem Chorzów od kilku już meczów obserwuje zespół z Łabęd. W sobotę ŁTS rozegra wyjazdowe spotkanie w Zabrzu ze Spartą.
Ale za to wiosna będzie dla nas?
Biednemu wiatr w oczy wieje. To przysłowie jak ulał pasuje do piłkarzy ŁTS-u Łabędy. Podobnie jak i inne porzekadło: nieszczęścia chodzą parami.
Piłkarze z Łabęd nie wygrali już 13 meczów pod rząd w rozgrywkach śląskiej grupy I czwartej ligi
- To efekt spiętrzenia kilku niekorzystnych dla nas zjawisk. Po pierwsze notorycznie gramy bez 5-6 podstawowych piłkarzy. Wciąż mamy w drużynie prawdziwy szpital- mówi Andrzej Sypek, prezes ŁTS-u Łabędy. Na domiar złego w ostatnim meczu straciliśmy dwie bramki w doliczonym czasie gry.
Sternik ŁTS-u mówi o pojedynku swojego zespołu z MK Górnikiem Katowice. Ekipa z Łabęd przegrała 0-2 ale okoliczności tej porażki są godne najlepszych dreszczowców Alfreda Hitchcocka.
- Do 90 minuty mój zespół składający się w większości z juniorów, trzymał się bardzo dzielnie. Niestety w 91 i 93 minucie straciliśmy bramki przesądzające o naszej porażce - nie umie odżałować Sypek, który jednak za ostatnie wyniki nie wini trenera Dariusza Kllytty.
- Darek to fajny chłopak. Zmaga się z przeciwnościami losu, których nie brakuje. Ale już postanowiłem, że od nowego roku wróci do szkolenia bramkarzy, czym się już wcześniej zajmował w naszym klubie. Aby podnieść zespół z dołka potrzeba kogoś doświadczonego z zewnątrz.
Prezes Andrzej Sypek prowadzi rozmowy z kilkoma kandydatami ale nie chce ujawnić personaliów potencjalnych szkoleniowców. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że jeden ze śląskich trenerów blisko związanych kiedyś z Ruchem Chorzów od kilku już meczów obserwuje zespół z Łabęd. W sobotę ŁTS rozegra wyjazdowe spotkanie w Zabrzu ze Spartą.




