Piłkarze ŁTS pewnie pokonali MKS Zaborze 6-1 w ramach 11 kolejki sezonu, zacierając szarobury obraz porażki sprzed tygodnia, o którym już niemal wszyscy zapomnieli. Łabędzianie wyszli na sobotnie spotkanie skoncentrowani i od pierwszej minuty nie pozostawili złudzeń, kto w tym dniu będzie rozdawał karty. Jako pierwszy gola postanowił zdobyć Rafał Adamczyk. W 7 minucie spudłował, ale już w 12 po dośrodkowaniu Dłubały z wolnego umieścił piłkę w siatce dając ŁTS-owi prowadzenie. Po stracie gola Zabrzanie próbowali jeszcze nawiązać walkę, ale Opiela dwukrotnie odbił strzał gospodarzy. Potem łabędzianie zdominowali już wydarzenia na murawie raz po raz rozdzierając obronę MKS-u długimi podaniami. W 17 minucie gospodarzom uciekł Bielec, został jednak sfaulowany przed polem karnym. 7 minut później w podobnej sytuacji znalazł się Bałuszyński i z zimną krwią zamienił okazję na bramkę. Gospodarze wyraźnie nie nadążając za łabędzianami uciekali się do fauli co z każdą minutą podsycało niezdrową atmosferę na boisku, a arbiter był…..obecny. Pod koniec pierwszej i na początku drugiej połowy dwie bramki powinien sobie dopisać Piotr Sigmundzik, niestety nie zdołał pokonać golkipera Zaborza. W 59 minucie nasz najskuteczniejszy snajper (czytaj Balu) podwyższył na 3:0, a 85 minucie skompletował hattricka. Pomiędzy tymi trafieniami na listę strzelców wpisał się Rafał Perczyński, wchodząc na pełnej prędkości z lewego skrzydła i posyłając atomowe uderzenie do siatki rywali z narożnika pola karnego. W 86 minucie Balu mógł strzelić swojego 4 gola, ale wykazał się altruizmem i wyłożył piłkę do pustej bramki Michałowi Morozowi, który strzelił swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. W doliczonym czasie gry Marcin Jakubowski zdobył honorowego gola z rzutu karnego dla gospodarzy, odgwizdanego przez arbitra, który był…..obecny. BRAWO ŁTS!!
Galeria w wyższej rozdzielczości.
Tekst: Michał Wojtowicz
Foto: Antek




