W ramach czwartej kolejki rozgrywek ligi okręgowej, ŁTS zmierzył się po raz drugi z rzędu ze spadkowiczem, tym razem na Fiołkową zawitała Slavia Ruda Śląska. Mimo walecznej postawy łabędzianie ulegli rywalowi 0-2.
Początek meczu należał do przyjezdnych, którzy ochoczo przystąpili do ataków na bramkę Kasprzika. Nasz golkiper przyzwyczaił nas jednak w ostatnich tygodniach do stabilnej, wysokiej formy. Po 10 minutach spotkanie się wyrównało i obie jedenastki organizowały sporo ataków na bramkę przeciwnika. Jednak ilość nie przekładała się w jakość. Strzały były lekkie lub niecelne. Po stronie ŁTSu szczęścia próbowali Majerowski, Bałuszyński i Dłubała. Jednak najlepszą okazję w 40 minucie zmarnował Adam Bielec, za długo zwlekając z oddaniem strzału w polu karnym rywala.
Druga część meczu, podobnie jak pierwsza zaczęła się od mocnego uderzenia gości. Szybkie wyjście dwójką zawodników, wyłożenie piłki na „pustaka” i tym razem nic już łabędzian od starty gola nie uratowało.
Wydarzenia kolejnych minut do najciekawszych w aspekcie piłkarskim nie należały. Nie oznacza to, że na murawie niewiele się działo, niestety piłkarze obu drużyn skupili się na faulach i dyskusjach z arbitrem. W tym całym zamieszaniu lepiej odnaleźli się piłkarze z Rudy Śląskiej, zadając w końcówce decydujący cios, wykorzystując wyjątkowo pasywną postawę całej linii obrony gospodarzy. Kasprzik dwukrotnie interweniował, ale trzeciego strzału nie był już w stanie powstrzymać. Niejako podsumowaniem tego trudnego i często ostrego spotkania była w doliczonym czasie gry druga żółta i w efekcie czerwona kartka dla Krzysztofa Dłubały.
Tekst: Michał Wojtowicz




