W drugiej kolejce bieżących rozgrywek ŁTS podejmował na własnym stadionie LKS Tęcza Wielowieś. Pierwsza połowa sobotniego spotkania to bezsprzeczna dominacja łabędzian. Jako pierwszy sygnał do ataku dał (bardzo aktywny na przestrzeni całego spotkania) Łukasz Guzy, pierwszy jego strzał minął bramkę, drugi wybronił bramkarz gości. W 17 minucie po rzucie rożnym i nie małym zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do siatki Tęczy. W zdobyciu gola spory udział miał Rafał Adamczyk, ostatecznie sędziowie zaliczyli trafienie jako samobójcze Marcina Rekusa. Kibice pamiętni niemocy strzeleckiej z wiosny, otrzymali podwójne powody do radości już 3 minuty później. Rzut wolny z bocznej strefy boiska wykonywał noszący tego dnia opaskę kapitana Krzysztof Dłubała. Piłka po jego „centrostrzale” minęła linie obrony i wpadła do siatki obok zaskoczonego Maksymiliana Schutza. Po 20 minutach było 2:0. W 28 minucie na bramkę gości popędził Adam Bielec, bramkarz wyszedł przed pole karne i zatrzymał piłkę ręką, za co otrzymał żółtą kartkę, a z wolnego celnie strzelał Dłubała, tym razem nieskutecznie. W końcówce świetną okazję mieli Jan Goryczka i Łukasz Bałuszyński, wynik jednak nie uległ zmianie.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, to ŁTS kontrolował wydarzenia na boisku. Ostrzał bramki ponownie rozpoczął Łukasz Guzy, jego strzały z 47, 51 i 57 minuty niestety nie znalazły drogi do siatki. W międzyczasie jedyny groźny strzał oddali goście i to wszystko na co łabędzianie pozwolili przyjezdnym. Sami natomiast przeprowadzili w 64 minucie piękna składną akcje. Piłka wędrowała jak po sznurku, rozpoczął Adamczyk, posłał piłkę na prawo do Sigmundzika. „Pituś” zaprosił do akcji Dudę, który dośrodkował, piłkę strącił Balu wprost na nogę Bielca i było 3:0. Ta akcja pokazała, że piłka nożna to gra drużynowa, ale kolejna w 71 minucie udowodniła, że indywidualne popisy również przynoszą efekty. Damian Pająk mijał obrońców gości jak tyczki i precyzyjnym strzałem ustalił wynik na 4:0. Rywalom na pewno nie pomógł fakt, iż od 55 minuty grali w dziesięciu po czerwonej kartce dla Dawida Dziambora. Mimo to goście próbowali w końcówce zdobyć honorowa bramkę, ale doskonałą interwencją we własnym polu karnym, asekurując interweniującego Kasprzika popisał się Piotr Sigmundzik.
Galeria w wyższej rozdzielczości.
Tomek Kasprzik, Rafał Adamczyk, Jan Goryczka, Damian Pająk, Piotr Sigmundzik, Adam Bielec, Daniel Gorlicki, Dawid Majerowski, Krzysztof Dłubała, Łukasz Guzy, Łukasz Bałuszyński
Rezerwa:
Ireneusz Duda, Mariusz Kwaśniok, Łukasz Mamzer
57" Daniel Gorlicki (żółta)
Zmiany:
80" Mariusz Kwaśniok <-> Adam Bielec
80" Łukasz Mamzer <-> Daniel Gorliski
Foto: Antek




