W sobotę 25 marca na łabędzian czekał niezwykle ciężki mecz z drużyną Dębu Gaszowice. Lider - niepokonany w rundzie jesiennej - podrażniony porażką w poprzedniej kolejce z ROW II Rybnik chciał pokazać swoim kibicom, że nie ma mowy o żadnym spadku formy. Pierwsze minuty spotkania pokazały, iż łabędzianie łatwo skóry sprzedać nie zamierzają. Spotkanie przebiegało w atmosferze walki, nie brakowało stykowych sytuacji pomiędzy zawodnikami obu drużyn. W 12 minucie Adam Bielec strzelił zza pola karnego - niestety niecelnie. Już dwie minuty później odpowiedzieli gospodarze, oko w oko z Kasprzikiem stanął zawodnik Dębu, piłka dosłownie o centymetry minęła słupek bramki ŁTSu. Po pół godzinie gry gospodarze wykonywali zza narożnika pola karnego rzut wolny, piłka odbiła się od kilku zawodników i ostatecznie znalazła drogę o siatki - było 1-0. Warto zaznaczyć, że w pierwszych 45 minutach sędzia pokazał aż 6 żółtych kartek zawodnikom obu drużyn, niestety czasami decyzje arbitra wydawały się mocno niezrozumiałe…
Po przerwie łabędzianie ruszyli do frontalnego ataku na bramkę gospodarzy. ŁTS zdominował środek boiska i raz po raz meldował się w polu karnym rywali, niepokojąc defensywę i bramkarza Gaszowiczan.
Kolejne akcje Dłubały, Kantora czy Majerowskiego nie przynosiły efektu. Bramka dla ŁTSu wydawała się tylko kwestią czasu, jednak wtedy kontratak wyprowadził Dąb, który zakończył się rzutem karnym, a w efekcie bramką na 2-0. Łabędzianom absolutnie taki obrót wydarzeń nie podciął skrzydeł. Cała druga połowa toczyła się w szybkim tempie oraz z wieloma ciekawymi, kombinacyjnymi akcjami z obu stron. Ostatecznie w końcówce spotkania piłkarze Dębu pokazali, że wpadka sprzed tygodnia była raczej dziełem niedyspozycji dnia i w ciągu dwóch minut pomiędzy 82 i 84 wyprowadzili dwa potężne ciosy, po których ŁTS nie miał prawa już się podnieść.
Wynik 4-0 bynajmniej nie oddaje przebiegu spotkania, Łabędzianie długimi okresami prowadzili równorzędną walkę, niejednokrotnie spychając lidera do głębokiej defensywy. Dąb ma w tym sezonie jasno określony kierunek, a w Łabędach, cóż…. Królestwo za bramkostrzelnego napastnika.
Komentarze do meczu:
Bartosz Blachut:
Końcowy wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu. Dobra gra drużyny, jednak nie udało nam się wykorzystać swoich sytuacji, co natomiast zrobił nasz przeciwnik. Musimy zapomnieć o bolesnej porażce i przygotować się na następny mecz.
Sławek Kantor:
Wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu, druga bramka po ewidentnym błędzie sędziego w momencie, kiedy zaczęliśmy atakować i stwarzać sobie sytuacje bramkowe. Szkoda straconych punktów na boisku lidera, w następnym meczu trzeba zrobić wszystko, żeby punkty zostały u Nas.
Adam Bielec:
Pomimo spotkania z liderem od początku meczu nie było widać znaczącej przewagi którejś z drużyn. Oby dwa zespoły stwarzały sobie sytuacje, których nie potrafiły wykorzystać. Niestety w pierwszej połowie gospodarze wyszli na prowadzenie po przypadkowej bramce samobójczej. Bramka nie odbiła się na naszej grze i dalej graliśmy swoje. W drugiej połowie Dąb podwyższył na 2:0 po kontrowersyjnym rzucie karnym. Wydaje mi się, że efektem tej nie do końca sprawiedliwej decyzji była nasza słabsza gra w pozostałej części meczu.
Skład ŁTS Łabędy:
Tomek Kasprzik, Rafał Adamczyk, Piotr Sigmundzik, Jan Goryczka, Rafał Perczyński, Adam Bielec, Dawid Majerowski, Sławomir Kantor, Krzysztof Dłubała, Marcin Rochowicz, Michał Rochowicz
Rezerwa:
Bartosz Blachut, Łukasz Mamzer, Filip Mandrak, Ireneusz Duda, Łukasz Guzy
Zmiany:
56" Łukasz Guzy <-> Michał Rochowicz
70" Filip Mandrak <-> Marcin Rochowicz
76" Bartosz Blachut <-> Adam Bielec
Żółte karki:
19" Rafał Perczyński
28" Marcin Rochowicz
39" Krzysztof Dłubała
43" Michał Rochowicz
Skład Dąb Gaszowice:
Mirosław Kuczera, Mariusz Kraśniewski, Szymon Jezierski, Krzysztof Sikora, Mariusz Reguła, Tomasz Reguła, Jakub Gnyp, Paweł Wieczorek, Krzysztof Szewczyk, Przemysław Stebel, Grzegorz Brózda. Rezerwa:
Robert Tlołka, Jakub Słaby, Dominik Słaby, Łukasz Michalski, Beniamin Pyszny, Marek Tomas, Sebastian Szymura.
Galeria w wyższej rozdzielczości.
Tekst: Michał Wojtowicz
Foto: antekwpodrozy.pl




