Gliwice,02.06 2010 r.
Wydział Sędziowski .
Śląskiego ZPN
w Katowicach
W środę 26 maja 2010 r. na boisku w Żarkach rozegrany został mecz piłkarski pomiędzy miejscowym klubem Zieloni i naszym zespołem – ŁTS Łabędy. Było to bardzo ważne spotkanie, być może decydujące o pozostaniu jednej z tych drużyn w IV lidze.
Piłkarze z Łabęd w pierwszej połowie meczu dyktowali warunki gry, zdobywając bramki w 10 i 25 minucie.
Kilkukrotnie akcje naszego zespołu zostały zatrzymane przez sędziego, odgwizdującego pozycje spalone. Trzech piłkarzy łabędzkich został szybko ukaranych żółtymi kartkami, bez wcześniejszego ostrzeżenia. Sposób sędziowania budził pewien niepokój na ławce ŁTS, ale do drugiej połowy przystępowaliśmy z optymizmem. Nie podejrzewaliśmy, co potrafi zrobić arbiter pan Marcin Lis. W 65 minucie usunął z boiska naszego napastnika, twierdząc, że opóźniał wprowadzenie piłki do gry po odgwizdaniu spalonego, a następnie jakoby go obraził. Sytuacja która wydarzyła się obok ławki rezerwowej ŁTS-u, wzbudziła ogromne kontrowersje i protesty trenera, kierownika zespołu i rezerwowych graczy. Sędzia nakazał trenerowi i kierownikowi opuszczenie ławki, pod zarzutem użycia wobec niego obraźliwych słów. Naszym zdaniem były to jedynie słowa wyrażające dezaprobatę dla jego skandalicznych decyzji.
Grając w osłabieniu nasi piłkarze oddali inicjatywę gospodarzom. Bronili się jednak skutecznie – do 79 minuty. Wówczas pan Lis podyktował pierwszy rzut karny. Pięć minut później Zieloni wyrównali po ewidentnym spalonym. Remis był dla łabędzian wciąż korzystnym wynikiem. Tuż przed końcem meczu sędzia po raz wtóry wskazał na 11 metr. Tak bardzo potrzebne im trzy punkty zgarnęli gospodarze.
Decyzje sędziego wzbudzały śmiech wśród obiektywnych kibiców z Żarek, również piłkarze gospodarzy przyznali, że znaczącą rolę w ich „sukcesie’’ odegrał pan z gwizdkiem.
Naiwnym sympatykom piłkarstwa wydawało się, że idzie ku lepszemu, że wytrzebiona została korupcja sędziów, że wreszcie o rezultatach meczów decydować będą sami piłkarze w sportowej, uczciwej rywalizacji. Niestety, w ostatnich tygodniach prasa, np. katowicki „Sport’’, coraz częściej donosi o dziwnych wydarzeniach na boiskach niższych lig, o stronniczym sędziowaniu. Czyżby następował powrót do niechlubnej przeszłości? Niepokoić może również postawa kwalifikatorów, którzy z reguły, niezależnie od okoliczności, pozytywnie oceniają sędziów. Podobnie postąpił obserwator meczu w Żarkach, który stwierdził, że sędziowanie było bez zarzutu. Są oczywiście mecze, w których arbitrzy wydają dyskusyjne, czasem błędne decyzje, ale wynika to najczęściej z faktu, iż człowiek jest omylny. Jednak w meczu w Żarkach pan Lis perfidnie, z pełną premedytacją zrobił wszystko, żeby gospodarze zostali zwycięzcami. W naszej drużynie grają w zdecydowanej większości młodzi piłkarze, niedawni juniorzy. W rundzie jesiennej płacili frycowe, wynikające z braku doświadczenia. Jednak wiosną, grając z olbrzymią ambicją, podjęli walkę o utrzymanie się w IV lidze, mozolnie odrabiając straty. Uwierzyli, że o wszystkim decydować będzie boisko. Jakżeż się mylili! Pytamy więc - jak zawodnicy mają angażować się w grę i treningi, po pracy lub po zajęciach w szkołach i uczelniach, widząc, że o wynikach meczów tak czy owak zadecydują „układy’’. Jak działacze klubowi maja prowadzić pracę wychowawczą, wpajać młodym sportowcom zasady fair play, w sytuacji kiedy boiskowa praktyka przeczy tym zasadom.
Dlatego też niniejszym pismem, my- działacze, trenerzy i piłkarze ŁTS Łabędy –chcemy zaprotestować przeciwko odradzającemu się złu w polskiej piłce.
Jesteśmy realistami i zdajemy sobie sprawę, że rezultat feralnego meczu zostanie utrzymany. Ufamy jednak, że władze piłkarskie na wszystkich szczeblach rozgrywek będą skutecznie eliminować nieprawidłowości wypaczające sens sportowej rywalizacji i niweczące wysiłek piłkarzy. Mamy nadzieję, iż ze sportowej społeczności usunięci zostaną nieudolni, podatni na korupcję sędziowie, a także nieobiektywni, uwikłani w „układy’’ kwalifikatorzy delegowani na mecze.
Kopia:
Wydział Dyscypliny ŚZPN
Katowicki Sport.
Dziennik Zachodni
Pismo podpisał
Prezes Andrzej Sypek




